1

2

3

4

5

 

Kosztowne skarby Śpiącej Królewny

Bajki Disneya to absolutna klasyka, która nigdy się nie starzeje i nie traci na wartości. Podobne cechy można przypisać wspaniałej i wzbudzającej niezmierny zachwyt biżuterii marki Chopard, wymienianej jednym tchem z Tiffany czy Cartier. Jest to firma z tradycjami, która powstała w 1860 roku. Zaczęło się od produkcji zegarków a dopiero w latach 60 – tych XX wieku zaczęto zajmować się także biżuterią. Od tamtego czasu Chopard stanowi synonim wyszukanego gustu, nieprzemijającej elegancji i, ma się rozumieć, luksusu. Nie każda wielbicielka świecidełek może sobie pozwolić na Chopard ale każda zapewne skrycie o niej marzy. Jeśli w dodatku rzeczona marzycielka lubuje się w dobranockach z dzieciństwa i czesto do nich wraca w domowym zaciszu, nie ma siły, która pozwoli jej się oprzeć disneyowskiej kolekcji Chopard zaprojektowanej specjalnie dla sklepu z dobrami ekskluzywnymi Harrods. Pierścień z nadgryzionego, zatrutego przez złą królową jabłuszka Śnieżki, tanzanitowy naszyjnik Pięknej towarzyszki Bestii, diamentowe kolczyki Kopciuszka czy absolutnie bezkonkurencyjne kolczyki Śpiącej Królewny, których zapięcia stanowią kolorowe ptaszki osiągają ceny astronomiczne. To czyni je niedostępnymi a przez to jeszcze bardziej pociągającymi. Cóż lepszego można wręczyć kobiecie w prezencie, panowie?

Obrączki jak malowane

Dobry pomysł to często klucz do sukcesu. Wiedzą o tym doskonale kontrowersyjne projektantki duetu Vena Cava, Sophie Buhai i Lisa Mayock, absolwentki prestiżowej Parsons School of Design. Utalentowane dziewczęta sa bardzo zapracowane: od dziesięciu lat tworzą silny modowy brand, promują się znakomitymi wideoklipami i wpisami na stronie internetowej, stosują niebanalne metody promocji, do tego wydają abstrakcyjne pismo o modzie a także prowadzą równoległą linię odzieżową pod nazwą Viva Vena. Na jednym z ich ostatnich pokazów pojawił się bardzo intrygujący pomysł na wykorzystanie lakieru do paznokci pozornie niezgodnego z przeznaczeniem. Na dwóch palcach u każdej modelki makijażystka naniosła paski kontrastujących ze sobą kolorów, przykładowo mariaż głębokiej czerni z soczystym pomarańczem albo krzykliwej ultramaryny z delikatnym fioletem. Aby przenieść ten look na swoje palce, wystarczy wyposażyć się w dobrej jakości lakiery w modnych w danym sezonie barwach. Obecnie największą popularnością cieszą się limonkowa, gorzka zieleń, mandarynkowa mieszanina różu i pomarańczy albo morski turkus. Czystą skórę przetrzyj odrobiną zmywacza do paznokci. Następnie nanieś paski lakieru na palce i pozwól im schnąć ok. 15 minut. Możesz mieć pewność, że przetrwają w niezmienionym stanie cały dzień.

Biżuteria prosto z toalety

Młodzi rodzice są często pouczani przez znawców ekologii, że wcale nie trzeba zasypywać dzieci drogimi zabawkami ze sklepów. Czasem wystarczy wykorzystać to, co ma się pod ręką we własnym domu i uruchomić zaspaną wyobraźnię. Ot rolka papieru toaletowego, której można wyczarować samochód, wieżę albo nowoczesną biżuterię. Choć brzmi to dziwnie i wprawi niektórych w osłupienie, tą drogą powędrował tok myślenia szkockiej projektantki Louise Gray. W jej kolekcji na sezon jesień/zima 2013 znalazły się broszki, bransolety i pierścienie stworzone właśnie z papieru toaletowego. Pomysł ten skonsternował recenzentów Londyńskiego Tygodnia Mody i rzucił światło zaciekawienia na szczytną ideę recyklingu, która przyświecała Gray podczas kompletowania kolekcji. Rolki białego papieru przytwierdzone do metalowego kółeczka i noszone na palcu wskazującym robiły ogromne wrażenie i zapewne gdyby nie użyte tworzywo, zyskałyby popularność i tzw. noszalność. Na głowach modelek powiewały białe i niebieskie worki na śmieci, które przypominały swoim wyglądem wysoko natapirowaną fryzurę Marii Antoniny. Talie spinały paski wykonane z aluminiowych blaszek do pieczenia a do uszu doczepione zostały kolczyki wykonane z foremek na babeczki. Gray to doprawdy znakomity przykład wykorzystania mody w służbie ekologii.

Punkowy maharadża, który pokochał biżuterię

Waris Ahluwalia to nowojorski projektant bizuterii, zawsze nienagannie ubrany. Prawdziwy wielbiciel turbanów, prawie nigdy nie pokazuje się bez tego nakrycia głowy. Sławę zyskał dzięki występom w filmach Wesa Andersona o przygodach Steve’a Zissou czy miłosnych poszukiwaniach Tildy Swinton w obrazie Luca Guadognino. Rok temu wydał książkę o swojej miłości do Indii i podróży. Z jego gorącej pasji do tworzenia biżuterii zrodziła się marka House of Waris. Vanity Faire, jedno z najbardziej liczących się w branży pism o tematyce modowej, określiło Ahluwalię mianem punkowego maharadży i istotnie, trudno nie przyznań im racji. Biżuteria spod jego dłuta jest misterna, zdobna w detale i bardzo charakterna. Mnóstwo w niej odniesień etnicznych, motywów zwierzęcych, jak i florystycznych. Naszyjniki przypominają pióropusze egzotycznych ptaków, broszki obficie posypane są skrzącymi się diamentami w metalicznej, szykownej oprawie. Projektant doskonale wie, jak zapewnić sobie pozytywny PR, bowiem pojawia się na większości pokazów, na przyjęciach u sławnych znajomych. W ten oto sposób wytworzył siatkę znajomych, które z uwielbieniem obsypują się klejnotami od przedsiębiorczego kolegi. Wśród wielbicielek jego talentu są takie ikony stylu, jak choćby Cate Blachett, Chloë Sevigny czy Leelee Sobieski.

W nosie mam kolczyki

Aby być ikoną mody trzeba się trochę postarać. Niezwykle rzadko ktoś zostaje nią z przypadku, bez wcześniejszego przygotowania, skandali czy porad sprawdzonej stylistki. Takich kobiet było naprawdę niewiele, do ich zaszczytnego grona zaliczyć można choćby Jane Birkin, która bez szczególnego wysiłku dobierała swoje kreacje i zawsze prezentowała się wyjątkowo. Poza tym Birkin uwielbiała szokować, zakładając bardzo krótkie sukienki lub przezroczyste bluzki a do tego wiklinowy koszyk. Gdyby na dzisiejsze czasy przypadł okres jej młodości, pewnie wypróbowałaby klips do nosa, który stał się dziełem tajemniczego kreatora kryjącego się za nazwą Maison Martin Margiela. Nikt nie zna jego twarzy, nie udziela się towarzysko a jednak jego kolekcje elektryzują tłumy. Margiela na jednym z pokazów pokazał nietypowy, biżuteryjny gadżet a mianowicie piercing wyglądający jak słuchawki w wersji supermini. Piękny kolczyk zakończony okrągłymi brylancikami stanowi bardzo odważną a jednocześnie prostą i czystą w formie ozdobę. Co ciekawe, nie jest to klasyczny piercing, który umieszcza się w dziurkach nosa. Ten kolczyk nosi się na jego szczycie, w przestrzeni pomiędzy oczami. Projekt inspirowany jest okularami wykorzystywanymi przez pływaków a także wysublimowaną biżuterią indyjską. Oto synonim elegancji.

Filc zawsze modny

Jeden z wdzięczniejszych materiałów, łatwy w obróbce, niezbyt kłopotliwy w utrzymaniu a przy tym niedrogi. Filc to niebywale plastyczne tworzywo, z którego można skonstruować niemal wszystko: od ubrań, nakryć głowy, futerałów na telefony komórkowe i laptopy czy torebek po rozmaitych kształtów obuwie oraz biżuterię. Z łatwością i uległością poddaje się rękom wprawnej projektantki i pozwala wyczarować z siebie najbardziej fantazyjne przedmioty. Biżuteria filcowa to bardzo pojemna dziedzina mody, bowiem mieszczą się w niej zarówno korale, jak i bransolety, opaski na włosy czy naszyjniki. Można ją zakupić w wielu butikach internetowych z rękodziełem lub na targowiskach modowych, których odbywa się bardzo wiele w stolicy czy innych większych miastach. Możemy też spróbować swoich sił w tworzeniu biżuterii. Nic prostszego – wystarczy zakupić motek wełny czesankowej i ulepić z jej kawałka kulkę. Ciasno zwiniętą kulę należy namoczyć w ciepłej wodzie z mydłem i stale uciskać tak, by stała się bardzo zbita. Później trzeba ją wypłukać w strumieniu zimnej, bieżącej wody i pozostawić do wyschnięcia na przynajmniej 24 godziny. Przygotowane tym sposobem wełniane kuleczki nadziewamy na sznurek lub nitkę i za sprawą tych prostych zabiegów otrzymujemy oryginalny super dodatek do codziennego stroju.

Tajemna moc kamieni

Od dawien dawna karmieni jesteśmy plotkami, że szlachetne lub półszlachetne kamienie mają magiczną moc i pomagają w przeróżnych schorzeniach, problemach zdrowotnych, prywatnych czy zawodowych. Ametyst ma wspierać człowieka w walce z nałogami zaś agat zapewnić długie, błogie i owocne życie. Nasz rodzimy, bałtycki bursztyn znajdowany niegdyś podczas romantycznych spacerów na plaży, ma całe mnóstwo magicznych właściwości. Niektóre źródła podają, że noszenie na szyi wisiorków z bursztynów to znakomite rozwiązanie na ból gardła oraz zapalenie migdałków. Ma sobie także poradzić z atakami złości, nerwicą, infekcjami dróg moczowych. Na przeziębienie niezastąpiony jest biało – błękitny chalcedon, świetny także przy dolegliwościach związanych ze wzrokiem oraz zaburzeniach laktacji. Trudno dyskutować z wierzeniami, którym ludzkość ufa od zarania wieków i na nich często opiera swój światopogląd. Wiadomo na pewno i tego będziemy się trzymać, że w tym sezonie duży, ciężki w formie i chropowaty w strukturze kamień to niekwestionowany hit. A jeśli ktoś poza urodą dostrzega także jego rzekomo uzdrawiającą moc, to wcale nie ujmuje pięknemu wyglądowi, ba, może nawet dodać tej efektownej stylizacji aury tajemniczości. A to przecież jedna z najbardziej pożądanych cech modnej, intrygującej dziewczyny.

Dyskretny urok charmsów

Na miłośniczki aktualnej mody i akcesoriów spadł jak grom z nieba nowy, bardzo silnie oddziałujący trend. Interesujące połączenie prostego rzemyka lub sznurka z kosztownymi kamieniami stało się kwintesencją dobrego gustu i ponadczasowego stylu. Daje też dowód na to, że właścicielka tego rodzaju biżuterii jest znakomicie zorientowana w trendach i wie, co w modzie piszczy. Bazę może tez stanowić srebrny lub złoty łańcuszek, byle był prosty i wykonany z mocnego tworzywa. Przecież jego zadaniem będzie uniesienie i jak najatrakcyjniejsze zaprezentowanie sporej ilości rozmaitych zawieszek, czyli charmsów. Na ich punkcie oszalały zagraniczne gwiazdy. Noszą je już słynna prezenterka telewizyjna Oprah Winfrey, aktorka Mary Kate Olsen czy piosenkarka Mariah Carey. Do fascynacji charmsami przyznają się także Paris Hilton, Jennifer Aniston czy Jessica Alba. Ponadto Britney Spears wylansowała bransoletki z zawieszkami ukazującymi jej podobiznę z różnych okresów w karierze. Wszystkie te znane z pierwszych stron gazet kobiety uparcie wierzą, że tego typu biżuteria ma cudowną moc i dodaje im energii. Co do jednego można być pewnym: żaden inny dodatek nie daje tak szerokiego pola do popisu dla wyobraźni. Zawieszki doczepia się do bransoletki lub torby a ich ilość i rodzaj zależy tylko od Ciebie.

Festiwalowy szał opaskowy

Festiwale muzyczne, literackie, modowe, filmowe czy teatralne ściągają nieprawdopodobne ilości ludzi żądnych kulturowych wrażeń tudzież solidnej, bogato i interesująco skomponowanej uczty dla zmysłów i ciała. Jest to przeważnie wielka promocyjna i organizacyjna machina, która kontroluje kilka a czasem nawet kilkanaście różnych obiektów, scen, przestrzeni. Czuwa ona nad bezpieczeństwem uczestników i tym, by zapamiętali festiwal na długo, mieli pozytywne wrażenia i wrócili z wielką radością tu już za rok. Aby wszyscy mogli poczuć się choć przez te kilka dni jedną wielką wspólnotą a przynajmniej zwartą całością, wymyślono specjalne, wąskie opaski, zwykle w kolorach fluorescencyjnych, informujące o uczestnictwie w określonym wydarzeniu. Opaski wykonywane są z tkaniny zadrukowanej wiadomościami o nazwie imprezy, dacie, w której się odbywa oraz miejscu. Często przyjmują też formę plastikowego bądź nawet papierowego paska. Wyposażone są ponadto w silne, zamocowane na stałe zapięcie. Bywa, że bywalcy wielkich wydarzeń dziejących się w plenerze, poddają się manii kolekcjonowania tych informacyjnych opasek i nie zdejmują ich miesiącami a nawet latami. Zdaje się, że potrzeba manifestowania zorientowania w kulturze a także swego dobrego gustu jest dla nich priorytetowa względem zasad higieny.

W diamentach od Valentino

Wszystkie panie i dziewczęta z pewnością pamiętają przypinane do faruszków szkolnych kołnierzyki, starannie krochmalone i prasowane przez troskliwe mamy. Ich eleganckie, pachnące praniem stosiki leżały pokornie w szufladach czekając na pierwszy dzień zajęć szkolnych po weekendzie. Jak wszystko w modzie, także i to dziewczęce akcesorium wróciło do łask. Nie kojarzy się jednak z granatowym mundurkiem a z wybiegami najznamienitszych projektantów. Dziergane na drutach czy szydełku, zdobione szlachetnymi kamieniami czy wykonane z rozmaitych tkanin lub skóry – każdy najpiękniej, jak tylko potrafi, podkreśli dekolt, rozświetli twarz i nada interesujący wygląd najprostszej bluzce. U Valentino ten trend potraktowany został bardzo dosłownie a jednocześnie niezwykle kobieco. Do śnieżnobiałych, sztywnych i perfekcyjnie zaprasowanych kołnierzy doczepione zostały ciężkie, gęsto zdobione naszyjniki z brylantów i innych cennych kruszców. Tego rodzaju kombinacja biurowej elegancji z wytwornością kosztownej biżuterii przynosi nieoczekiwany efekt, bardzo elegancki a zarazem trudny do zdefiniowania i w pewnym sensie nieoczywisty. Tak czy inaczej, w wartych grzechu klejnotach od Valentino na pewno nikt nie może poczuć się nieswojo.