Życie jest sztuką wyboru

Kiedyś życie było o wiele prostsze. Owszem, na sklepowych półkach nic nie było, ale przynajmniej człowiek nie spędzał wtedy całego dnia nad katalogami, próbując dokonać najlepszego zakupowego wyboru. I nieważne nawet, co chcemy w danej chwili kupić. Właściwie wszystkiego jest tak dużo, że jakiś dylemat na pewno nas dopadnie. Okazuje się na przykład, że można godzinami stać przy wystawie sklepu z biżuterią i zastanawiać się, czy w tym sezonie modne są raczej zielone kolczyki z małymi elementami żółtego, czy też żółte z małymi elementami zielonego. Nic to, że zdążyły nam już uciec dwa autobusy, że narzeczony czeka w kawiarni, że seans w kinie dawno się zaczął. Stoimy i wybieramy między podobnymi przedmiotami, po raz dziesiąty rozważając wygląd, cenę, stan naszego posiadania i listę ubrań, do których pasowałyby jedne i drugie kolczyki. Mniejsza o to, że pewnie to ta sama lista, skoro i kolory są te same, chociaż w różnych proporcjach. Mniejsza o to, że tak naprawdę nie powinniśmy kupić żadnej pary, bo znów braknie nam na czynsz. Pewnie po długich wewnętrznych debatach i tak kupimy obie pary, wydając na nie ostatnie pieniądze. Jeżeli, jak ktoś kiedyś sentencjonalnie zauważył, życie jest sztuką wyboru, a w dzisiejszym świecie wysypu dóbr wszelakich nie umiemy już chyba ani żyć, ani wybierać.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.