Wszystko w naszych rękach

Skończyły się bolesne czasy, kiedy miłośniczki kolczyków, bransoletek i naszyjników skazane były wyłącznie na sklepowe katalogi i aukcje internetowe. Teraz w modzie jest ręcznie robiona biżuteria. I, co więcej, każda z nas może sama spróbować coś takiego wytworzyć. Wprawdzie sama jeszcze nie próbowałam, ale widzę to po znajomych, których nigdy nie podejrzewałabym o manualne talenty. Zawsze narzekały, że mają maślane ręce, a teraz godzinami projektują i sklejają wymyślne wzory. Kupują w hurtowych ilościach materiały, z których potem tworzą. Niektóre koleżanki odkryły nawet, że jest to pomysł na biznes. I teraz sprzedają swoje dzieła krewnym i znajomym, którzy nie wierzą, że mogliby sami zaprojektować sobie wymarzone ozdoby. Cóż, do odważnych świat należy, a ci mniej odważni muszą płacić tym odważnym, żeby jakoś nadążyć z trendami świata biżuterii. I chociaż póki co należę do grupy płacących, to jestem coraz bliższa podjęcia decyzji o zrobieniu czegoś własnego. Chociaż małego naszyjnika w moich ulubionych czarno-białych barwach. A jeśli się nie uda, to trudno. Przewaga robienia biżuterii przez amatora nad robieniem przez niego posiłku jest taka, że przynajmniej nikt się nie otruje. Do kuchni się więc nie zbliżam. A do prowizorycznego warsztatu jubilerskiego może wreszcie niedługo podejdę.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.