Pierwsza komunia do przesady

Coraz częściej czyta się przerażające doniesienia na temat mody komunijnej. Kiedyś było oczywiste, że tego dnia zaprosi się najbliższych dziecka na uroczysty obiad, który mama i babcia planowały od dawna. Maluch dostanie też prezenty na pamiątkę tego ważnego dnia. Pewnie jakieś pieniądze, może rolki, rower (chociaż i to uważano często za przesadę). I koniecznie biżuteria. Złoty czy srebrny medalik na łańcuszku stanowił podstawę mody na komunijne prezenty. Był nie tylko ładny i na temat, bo wszak z motywami religijnymi związany, ale też mógł zostać potraktowany przez rozsądnych rodziców jako zabezpieczanie na przyszłość, skoro drogie kruszce są odporne na zawirowania polityczne. Tymczasem dzisiaj taki łańcuszek zostałby uznany przez dziecko za żart lub najwyżej przystawkę do tabletów i komputerów. A rodzinna impreza musi być w restauracji i właściwie przypominać wesele. Swoją drogą, wesela też stają się karykaturą siebie samych. Jednak warto zastanowić się, jak w przyszłości będzie myślało o świecie dziecko, które już w wieku ośmiu lat miało coś na kształt wesela. Prawdopodobnie, gdy przyjdzie do prawdziwego wesela, trzeba będzie wynająć kryty stadion. Oby ślubne obrączki nadal były wtedy bardzo istotne, a nie traktowane obojętnie – tak jak dziś te biedne komunijne medaliki na łańcuszku.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.