Miły dodatek do gazety

Wydaje mi się, że nietrudno zrozumieć popularność gazet z dołączonymi gratisami. Po pierwsze, można przecież zyskać w ten sposób przydatne przedmioty w przystępnej cenie. Po drugie, słowo pisane przenosi się nieubłagalnie do Internetu, więc jeśli już płacimy za wydanie papierowe, to oczekujemy od niego czegoś więcej poza artykułami. Trudno natomiast zrozumieć poczucie wyższości, z jakim ci, którzy zaopatrują się wyłącznie w markowych sklepach, patrzą na szczęśliwych posiadaczy przedmiotów dodawanych do gazet. Przecież nie ma chyba nic w złego w oszczędzaniu, zwłaszcza w dobie kryzysu, a te gadżety z prasy czasem są wytrzymałe i ładniejsze od firmowych. Sama do dziś mam wisiorek, który kupiłam z gazetą dla młodzieży już wiele lat temu. Nadal wygląda jak nowy i, jeśli ktoś nie wie, że to gazetowy gratis, może nawet wziąć ten element biżuterii za drogą rzecz od jubilera. Oczywiście, koneser zawsze się pozna, ale czy wszyscy musimy być koneserami do wszystkiego? Jeśli coś wygląda ładnie, pasuje do nas, do naszego stylu, to czemu mielibyśmy się wstydzić, że pochodzi z prasy? Coś dla ducha (czyli zawartość gazety) i coś dla ciała (czyli gadżety takie jak biżuteria, kosmetyki, kawa). Myślę, że należy walczyć ze snobizmem, który dyskwalifikuje wszystko, co nie było drogie i nabyte w markowym butiku.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.